Maślane pączki z czekoladą i fistaszkami

11 kopia

Donuty zostały obmyślone w XIX wieku przez holenderskich osadników zamieszkujących niewielkie amerykańskie miasta. Od tego momentu, aż po dziś dzień są flagowym produktem całego kontynentu. Nie bez przyczyny. Donuty są delikatne, maślane i niezbyt słodkie, co sprawia, że doskonale komponują się z każdym dodatkiem i polewą – od owocowych lukrów po czekoladowe sosy. Zatem szczerze namawiam, ugniećcie ciasto, rozgrzejcie tłuszcz i … poczujcie się niczym amerykański policjant!

12 kopia

Składniki:

zaczyn:
2 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżka cukru pudru
½ szklanki mleka

ciasto drożdżowe:
2 szklanki mąki pszennej, typ 550
2 łyżki cukru pudru
1 opakowanie (16g) cukru wanilinowego
1 jajko
50g masła
ok. 500ml oleju roślinnego do smażenia

polewa:
100g mlecznej czekolady
1 łyżka masła
1 łyżka mleka
ok. 50g fistaszków

10

Przepis

ROBIMY DROŻDŻOWY ZACZYN
Mleko podgrzewamy tak, by było ciepłe, lecz w żadnym wypadku nie zagotowujemy. Zbyt gorące mleko zaparzy drożdże i uniemożliwi ich wyrastanie. Powinno mieć temperaturę nieco wyższą od temperatury pokojowej. Pół szklanki takiego ogrzanego mleka wlewamy do miski, dodajemy cukier puder oraz suche drożdże i rozcieramy składniki delikatnie do całkowitego rozpuszczenia. Gdy mieszanka stanie się jednolita, przykrywamy miskę lnianą lub bawełnianą ścierką i odstawiamy w ciepłe, pozbawione przeciągów miejsce na 10-15 minut. W tym czasie zaczyn powinien urosnąć, spienić się i nabrać wyrazistego zapachu pracujących drożdży.

ZAGNIATAMY CIASTO
W rondelku rozpuszczamy masło i studzimy.
Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier puder i cukier wanilinowy. Następnie wbijamy jajko, dolewamy płynne masło, wyrośnięty zaczyn i mieszamy całość łyżką do wstępnego połączenia składników. Gdy uzyskamy stosunkowo zwartą bryłę, przekładamy ją na stolnicę lub blat kuchenny i zabieramy się za zagniatanie. Ciasto na samym początku jest nieco klejące, jednak nie podsypujemy blatu i nie dodajemy więcej mąki. Im więcej jej na tym etapie dodamy, tym ciasto będzie twardsze, a nam zależy raczej na wytworzeniu lekkich i miękkich pączków. Zagniatamy zatem cierpliwie do momentu, aż ciasto stanie się jędrne, sprężyste i zacznie bez problemu odchodzić od ręki. Pamiętajmy także, że ciasto drożdżowe jest niesłychanie egocentryczne. Potrzebuje naszej uwagi, siły i czasu. Jeśli uczciwie, niespiesznie i porządnie je zagnieciemy, odwdzięczy się napuszając i podnosząc pięknie w piekarniku. Moje ciasto zagniatam przynajmniej 15 minut, a jeśli jestem w dobrej formie, to nawet przez 30. Efekt wart jest bowiem zachodu.
Gotowe, sprężyste i jędrne ciasto formujemy w kulę i wkładamy do dużej miski. Całość otulamy ścierką i odstawiamy w cieple i spokoju na co najmniej 60 minut. W tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość.

01

FORMUJEMY PĄCZKI
Wyrośnięte ciasto na wstępie traktujemy z pięści… to znaczy silnie uderzamy z góry, by odpowietrzyć je i ułatwić sobie jego późniejsze kształtowanie. Wyciągamy je z miski, zagniatamy przez chwilę, a następnie rozwałkowujemy na duży prostokąt o grubości około 1cm.

02

Chwytamy obręcz do wycinania ciastek, szklankę lub miseczkę o średnicy 7-10cm (w zależności od tego, jakiej wielkości pączki chcemy otrzymać) i dopasowujemy do niej drugą, mniejszą o 2-3cm. W rozwałkowanym cieście wycinamy kółka większą obręczą, a w ich środku mniejsze tak, by powstały zgrabne, równe obręcze.

03

Nadmiar ciasta usuwamy i ponownie zagniatamy, a następnie powtarzamy czynności, tworząc kolejne oponki. (Ja z niewielkiej pozostałości, która nijak nie nadawała się już do rozwałkowania, ulepiłam także kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Nie jestem zwolennikiem marnowania choćby grama składników.) Gdy już wykorzystamy całe ciasto, przykrywamy pączki ścierką i zostawiamy na około 15 minut, aby odpoczęły i nieco się napuszyły.

04

SMAŻYMY PĄCZKI
W głębokiej patelni lub rondlu rozgrzewamy olej, a następnie wrzucamy do niego kilka oponek i smażymy około 1 minuty z każdej strony na piękny, brązowo-złoty kolor. Należy uważać przy tym, by nie umieszczać w tłuszczu zbyt dużej ich ilości na raz. Powinny swobodnie pływać, nie stykać się i nie obniżać zanadto temperatury oleju. Tłuszcz powinien być dobrze rozgrzany, aby ciasto szybko się rumieniło i nie wchłaniało zbyt dużej jego ilości, wówczas pączki będą lekkie i puszyste.

06

07

Usmażone pączki wyławiamy łyżką cedzakową i umieszczamy na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Dokładnie w ten sam sposób postępujemy z pozostałymi, oczekującymi pod ścierką ciachami.

05 kopia

ROBIMY POLEWĘ
Fistaszki obieramy ze skorupek, a następnie dokładnie i drobno siekamy.

08 kopia

Czekoladę łamiemy na kostki i wrzucamy do miski, dodajemy do niej mleko oraz masło. W rondelku zagotowujemy wodę i kładziemy na niego miskę z czekoladą, uważając przy tym, aby dno miski nie miało styczności z wrzątkiem. Kontrolujemy czekoladę w trakcie roztapiania, a gdy widzimy, że zaczyna robić się płynna, mieszamy. Gdy cała czekolada połączy się już z pozostałymi składnikami, uzyska płynną, gładką i błyszczącą konsystencję, ściągamy miskę znad pary wodnej i natychmiast maczamy w niej wystudzone pączki i posypujemy fistaszkami.

09 kopia

Tak wykończone pączki odstawiamy na kolejne pół godziny, aby polewa miała okazję zastygnąć, a smaki połączyć się w pyszną, charakterną całość.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s